Robert Zaręba od lat walczy o basen termalno-solankowy w Ciechocinku

JK
Tak wyrazistej postaci dawno w Ciechocinku nie widziano. Gdy pierwszy raz publicznie przedstawił swoje ambitne plany, olśnił mieszkańców. Władze, wydawało się, też. Dziś jednak całe miasto obserwuje jawną wojnę pomiędzy nim a urzędnikami.

Tak wyrazistej postaci dawno w Ciechocinku nie widziano. Gdy pierwszy raz publicznie przedstawił swoje ambitne plany, olśnił mieszkańców. Władze, wydawało się, też. Dziś jednak całe miasto obserwuje jawną wojnę pomiędzy nim a urzędnikami.

Po lewej stronie od basenu hotel, po prawej ogród jordanowski, korty i boiska, w dali trójkątne solankowe jezioro. Przystojny, wysportowany, z pieniędzmi, ćwiczy krav magę, jeździ czarnym bmw. Gdy pojawił się w Ciechocinku, na wielu padł strach. Ani chybi, agent Tomek z CBA albo ABW do nas zawitał i zacznie nas prześwietlać - taka plotka poszła w miasto.

- Wiem, później nawet dawni znajomi przyznali, że chodziły im takie myśli po głowie - przyznaje Robert Zaręba. - A ja jestem przecież stąd. Tu się urodziłem, skończyłem liceum. Potem były studia na AWF w Łodzi i tam zostałem. Imałem się różnych zajęć, założyłem rodzinę, firmę, działałem na rynku nieruchomości i jako doradca inwestycyjny czegoś tam się dorobiłem i nagle sobie uświadomiłem, że coś jestem memu miastu winien.

Perła w ruinie

Każdego mieszkańca Ciechocinka boli skandaliczny stan perły tego miasta, największego w Europie basenu termalno-solankowego, położonego między tężniami. Ostatni kąpiący się wyszedł z niego 15 września 2001 roku. Obiekt popadł w totalną ruinę.

- Mój ojciec był ratownikiem, a ja tam spędzałem każde wakacje - wspomina Robert Zaręba. - Między innymi dlatego postanowiłem działać.

Przejęcie od Przedsiębiorstwa Uzdrowisko Ciechocinek zniszczonego obiektu wydawało się dość proste. Robert Zaręba znalazł szwajcarskiego inwestora, firmę ANG, i został jego pełnomocnikiem. Uzyskał pozytywną opinię wojewódzkiego konserwatora zabytków, który określił kubaturę hotelu, planowanego w pobliżu zmodernizowanego basenu. Zorganizowano przetarg. Gdy jednak ANG miała za pięć milionów przejąć teren, przetarg unieważniono.

- Nagle okazało się, że omyłkowo sprzedano by nam pobliską szatnię klubu „Zdrój” - wspomina Zaręba. - Zaproponowałem, że odstąpimy ją za symboliczną złotówkę. Nie zgodzono się. W kolejnym przetargu podniesiono za to cenę. To nie były ładne chwyty, wyczuliśmy nieprzychylność, dlatego tym razem nie wystartowaliśmy.

Za sześć milionów basen kupił Krzysztof Babiński, biznesmen z Czerska. Powstał raport oddziaływania na środowisko, starano się o warunki zabudowy. Procedury nie posuwały się jednak naprzód, a tymczasem sąsiednie inwestycje - rozbudowa kliniki „Pod Tężniami”, budowa hotelu „Malinowy Zdrój” oraz budynku przy stadionie miały wyraźnie ułatwione zadanie. Tam nikt nie wymagał raportu. Ostatecznie Krzysztof Babiński nie wytrzymał i zrezygnował z inwestowania w Ciechocinku.

- Wraz z dwoma kolegami odkupiłem basen za osiem milionów - dodaje Robert Zaręba. - Powstała spółka celowa „Termy Ciechocinek”. Zrobiliśmy aneksy do istniejącego raportu oddziaływania na środowisko. Zmniejszyliśmy kotłownię gazową, która i tak ma pełnić rolę pomocniczą, bo obiekt będzie ogrzewany przez pompy ciepła. Zmniejszyliśmy też parking podziemny, który ma pomieścić jedynie 25 samochodów obsługi i osób niepełnosprawnych, co jest absolutnie dopuszczalne w uzdrowiskowej strefie A. Myśleliśmy, że urzędnicy zaczną wydawać wreszcie dokumenty, które otworzą nam drogę do budowy. Nic z tego.

Urzędnicy, na Boga!

Oficjalna wersja burmistrza Ciechocinka, Leszka Dzierżewicza: - Inwestor działa obecnie jako pełnomocnik byłego właściciela i nie składa nowego wniosku o wydanie warunków zabudowy. To uniemożliwia mi podjęcie decyzji.

Robert Zaręba za każdym razem publicznie tłumaczy, jakie są tego powody: - Chodzi o ustawę uzdrowiskową, znowelizowaną 7 lipca 2011 roku. Zgodnie z nią gminy uzdrowiskowe miały obowiązek uchwalić miejscowe plany dla strefy A w ciągu dwóch lat. W tym czasie zawiesza się procedurę wydawania warunków zabudowy. Czyli, zostalibyśmy zablokowani na lata, bo w Ciechocinku planów tych się nie uchwala. Tu chodzi o czas, a ja, zgodnie z prawem, mogę działać jako pełnomocnik byłego właściciela, który wniosek o wydanie warunków złożył wcześniej. Mam jego pełnomocnictwo. Mam też prawo pisać aneksy do wcześniej złożonych dokumentów.

I tu mamy pat.

Leszek Dzierżewicz publicznie zapewnia, że chciałby modernizacji zapuszczonego basenu, ale musi być ostrożny, bo to najważniejsza decyzja w karierze.

A Robert Zaręba apeluje: - Urzędnicy, na Boga!, róbcie miejscowe plany, dajcie inwestorom narzędzia do pracy!

I tryska pomysłami, pokazuje wizualizacje basenu, hotelu z aquaparkiem, trójkątnego słonego jeziora. Mówi o budowie parkingu buforowego na skraju miasta, skąd turystów dowozić na basen miałyby elektryczne autobusy. Zapowiada przywrócenie ruchu na linii kolejowej z Aleksandrowa Kujawskiego, uruchomienie szynobusów. Zapowiada budowę krytego, całorocznego stoku narciarskiego w pobliskim Raciążku i wykorzystanie tam najnowszych technologii, by jednocześnie schładzać stok i ogrzewać taniej całe miasto. Stara się o wpisanie Ciechocinka w strategię rozwoju województwa jako stolicy turystycznej regionu. Ma już nawet nazwę: Solankowa Dolina. Zabiega w Sejmie o nowelizację ustawy Prawo górnicze, która miałaby ochronić Ciechocinek i inne uzdrowiska przed wydobyciem gazu łupkowego w ich sąsiedztwie, by nie dopuścić do zniszczenia solanek...

A tymczasem pojawia się plotka, że skoro taki bystry, prężny i szybki, to najpewniej jest... gangsterem i reprezentuje mafię. Mieszkańcy nie mają wątpliwości, że ktoś mu robi koło pióra. Niektórzy twierdzą, że wiedzą, kto.

Prześwietliły go służby

Plotka o mafijności Zaręby dotarła nawet do Sejmu, w którym pojawia się często, lobbując za nowelizacją ustawy chroniącej uzdrowiska. Próba zdyskredytowania go prawie się powiodła. Dotarliśmy do parlamentarzystów. Temat wywołał lekką konsternację. Okazuje się, że na wieść, iż Robert Zaręba może być gangsterem, błyskawicznie na wniosek posłów prześwietliły go służby. Został ostatecznie przeproszony. Dziś nikt nie chce tego komentować, wszystkim jest głupio, temat ucięto stwierdzeniem: „Bo burmistrz coś namieszał”.

- Pan powiedział, że Zaręba to gangster? - pytam burmistrza Dzierżewicza.

- Nigdy w życiu. To jakaś bzdura! - zareagował ostro.

Tymczasem mieszkańcy wydają się wiedzieć swoje. Podczas konferencji 7 grudnia, gdy Zaręba prezentował swoje pomysły, mieszkańcy ostro atakowali burmistrza. Niektórzy pytali wręcz, czy jest już dla niego przygotowana taczka. Jedna z osób prorokowała, że nic się w Ciechocinku nie ruszy, aż do kolejnych wyborów samorządowych i rozbicia lokalnych układów, blokujących to miasto.

* * *

Czyli, faktycznie, wojna. A jak tak, to wizja superbasenu i Solankowej Doliny, niestety, się oddala.

Wideo:INFO Z POLSKI odc.14 - przegląd najciekawszych informacji ostatnich dni w kraju

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie