Płotem w formie wystawy w Ciechocinku zainteresowali się radni

Jadwiga Aleksandrowicz
Po skargach mieszkańca, który uważa, że nie wszystko jest w porządku z miejska wystawą debatowała  o tym wczoraj komisja rewizyjna rady miejskiej.
Po skargach mieszkańca, który uważa, że nie wszystko jest w porządku z miejska wystawą debatowała o tym wczoraj komisja rewizyjna rady miejskiej. Jadwiga Aleksandrowicz
Po skargach mieszkańca, który uważa, że nie wszystko jest w porządku z miejska wystawą debatowała o tym wczoraj komisja rewizyjna rady miejskiej.

Kto zdecydował, by miejską wystawą ogrodzić prywatny plac budowy? Czy właściciel terenu nie miał obowiązku ogrodzić tego placu na swój koszt? Dlaczego musiało to zrobić miasto? Ile to kosztowało? Czy nie było innych miejsc w mieście na tę wystawę ? - te i im podobne pytania padały na wczorajszym posiedzeniu komisji rewizyjnej rady, która pochyliła się nad skargą jednego z ciechocińskich przedsiębiorców. Uważa on, że właściciel placu, położonego między ulicami Zdrojową, Kościuszki i Kopernika jest faworyzowany przez magistrat i że w gruncie rzeczy miasto zrobiło mu prezent w postaci wystawy, ogradzającej plac pozostały po rozbiórce spalonego zabytkowego hotelu.

- Konflikt międzysąsiedzki powoduje, że we wszystkim dopatruje się pan działania przestępczego - bronił się burmistrz Leszek Dzierżewicz, zanim zaczął odpowiadać na pytania.

- Ani razu nie użyłem takiego sformułowania - odpierał zarzut zaproszony na posiedzenie komisji autor skargi.
Burmistrz wyjaśnił, że pomysł wystawy, pokazującej dawne uzdrowisko, zlokalizowanej w tym miejscu zrodził się w gronie kilkuosobowego komitetu organizacyjnego obchodów Roku Jubileuszowego Ciechocinka.

- Od strony ulicy ulicy Kościuszki wystawa stoi na gruncie miejskim, więc o opłatach za zajęcie chodnika nie może być mowy - tłumaczył burmistrz. - Od strony ulicy Zdrojowej posadowiona jest w granicy działek miejskiej i właściciela placu, a od strony ul. Kopernika na gruncie właściciela placu, który ufundował słupki, na których osadzone są metalowe plansze. Wystawa ta kosztowała miasto dwadzieścia osiem tysięcy złotych - dodał.

Decyzji o posadowieniu wystawy w tym miejscu bronił radny Jerzy Draheim.
- Przecież zanim plac został uporządkowany i powstała wystawa, wszyscy narzekali, także na sesjach i na komisjach rady na obrzydliwy teren w centrum miasta - tłumaczył.

Radny Paweł Kanaś poprosił burmistrza o dostarczenie mapek działek, które znajdują się pod wystawą oraz zgody konserwatora zabytków na tę ekspozycję. Wczorajsze posiedzenie zamknięto bez konkluzji. Ma być jeszcze jedno.

INFO Z POLSKI 13.04.2017- przegląd najciekawszych informacji ostatnich dni w kraju.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie